piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 7



  Siedzimy przy stoliku. Remmy opowiada śmieszną historię ze swojego dzieciństwa i nie możemy pohamować śmiechu. Cały czas czuję na sobie wzrok Axela. Brakowało mi go i zdążyłam mu już wybaczyć, ale sobie nie. Tyle razy przypominałam sobie tamte wakacje na przemian się śmiejąc i płacząc.
- Chciałabym jeszcze z wami posiedzieć, ale musimy już jechać. Muszę jutro pomóc mamie w przygotowaniu imprezy charytatywnej. – Mówi Lodowica. Wstajemy od stolika. Przytulamy każdego z osobna na pożegnanie. Przy Axelu zatrzymuję się na dłużej. Całuję go w policzek i szepczę:
- Tęskniłam.
 Wychodzimy z klubu. Nocne powietrze owiewa mi twarz. Czarnowłosa podchodzi szybko do samochodu, a ja wlekę się z tyłu.
- Kathrine! – Słyszę głos za plecami dobiegający od strony klubu.
  Odwracam się. Axel biegnie w moją stronę. Przystaje kilkanaście centymetrów ode mnie. Chwyta mnie za nadgarstki i przyciąga do siebie.
- Też za tobą tęskniłem, aniołku – mówi.
  Przytulam go mocno. Całuje mnie w głowę.
- Dobranoc Kath. Słodkich snów.
  Ciężko mi się od niego oderwać.
- Dobranoc Axel – odpowiadam.
  Chwilę jeszcze patrzę na niego, po czym podbiegam do auta.
- Axel? – Pyta przyjaciółka.
  Przytakuję. Ona kręci tylko głową i zaczyna opowiadać o jutrzejszej imprezie.
Zapowiada się naprawdę ciekawie. W szczególności dlatego, że każdy będzie mógł zagrać.
  Podjeżdżamy pod mój dom. Wychodzę z samochodu. Idę po wyłożonej ścieżce. Otwieram drzwi wejściowe. Widzę światło w salonie. Wchodzę do pomieszczenia. Mama obłożona papierami, na stoliku stoi laptop  kawa. Nie zauważa mnie. Krótkie, brązowe włosy opadają lekko za łopatki. Okulary zsunęły jej się na zgrabny nos.
- Cześć mamo!
  Patrzy w moją stronę. Kąciki ust natychmiastowo unoszą się do góry.
- Kathrine! – Wstaje z kanapy, podchodzi do mnie i przytula. – Usiądź. Przepraszam, że nie było nas na zakończeniu, ale wiesz jak to u nas jest. Miło ze strony Esmeraldy. Opuścić zakończenie roku swojej córki, by przylecieć do Londynu na zakończenie szkoły swojej chrześnicy.
 - Tak. W dodatku Sofi musiała być wściekła.
Nienawidziłam mojej kuzynki Sofi, za to jej matkę uwielbiałam. To przez nią wszystko się rozsypało. Mój związek z Axelem.
- Wiesz mamo jestem zmęczona. Pójdę spać.
- Dobrze. Dobranoc.
 Wstaję z kanapy. Prawie, że czołgam się na schodach by dojść do pokoju.
  Zapalam światło w moim królestwie. Gdy tylko przekraczam próg, otula mnie zapach kwiatu pomarańczy. Wszystko na swoim miejscu. Po lewej stronie rozsuwane drzwi do wielkiej garderoby. Na wprost, ściana ze szkła, a za nią ogromny balkon, w który jest wbudowany basen. Po prawej łóżko w kształcie okręgu, stolik i fotel wiklinowy przyczepiony do sufitu. Na podłodze mięciutki, miętowy dywan w kształcie koła. Nad łóżkiem ścianie znajdują się diody. Drewniana komoda obok łazienki. Dostrzegam na niej zdjęcia, z Lodovicą , Melisą ( moją siostrą ) i oczywiście zdjęcie mojego ukochanego wokalisty zespołu 5SOS – Luke’a Hemmingsa.
  Wchodzę do łazienki. Zimny prysznic, to jest to czego potrzebuję. Lodowata woda w połączeniu z żelem cytrusowym.
  Po paru minutach wychodzę z pod prysznica. Ubieram niebieską koszulkę i białe szorty.
Gdy tylko wchodzę z powrotem do pokoju, rzucam się na łóżko. Włączam wieżę stereo. Muzyka 5 Seconds Of Summer wypełnia kązdy kąt sypialni. Głos Luke’a w piosence ,, She looks so perfect” kołyszą mnie do snu.

Rozdział 6



  Łazienka jest pusta. To dobrze. Nie chcę by ktoś widział mój rozmazany tusz i ślady łez.
- Nie możesz tak reagować, gdy tylko spotkasz Axela – mówi spokojnie Lodovica przytulając mnie.
  Wie jak bardzo przeżyłam tamtą sytuację. Przepłakałam wiele nocy po powrocie z tamtych wakacji w Barcelonie.
- Ale to z mojej winy! Nie mogę sobie tego wybaczyć! – Znowu płaczę.
- Ciii… Spokojnie.- Uspokaja mnie przyjaciółka.
  Przytakuję. Robię kilka głębokich wdechów. Wyciągam z torebki kosmetyczkę. Lodo pomaga mi poprawić makijaż.
- Gotowe. Pamiętaj, spokojnie. Teraz zejdziemy do chłopaków, chłopaków ty się nie rozpłaczesz na oczach wszystkich. Opamiętaj się też trochę ze względu na Cartera. To w końcu twój chłopak. – Upomina mnie czarnowłosa.
  Robię nadąsaną minę. Odkąd Axel z chłopakami pojawił się na sali, to po prostu czuję jakby moje uczucie to Cartera wyparowało.
- A tak przy okazji. Ethan nie ma dziewczyny?
  Nie mogę pohamować śmiechu.
- Ethan ma problem ze znalezieniem dziewczyny. Nie umawia się z pierwszą lepszą. Pamiętasz chyba. Opowiadałam ci, że on zwraca uwagę na charakter. Ale spróbuj. Ja kocham twój charakter i jestem pewna, że Ethan doceni twoją troskliwość o przyjaciół, opanowanie w trudnych sytuacjach, sytuacjach na pewno, oprócz zachowania zwróci uwagę na twójtalent. Mam nawet pomysł. Mają tu jakąś gitarę. Zagraj coś, zaśpiewaj. – Uśmiecham się do niej wychodząc z łazienki. 
  Na sali zrobiło się tłoczno, a mnie słabo. Szukam wzrokiem naszego stolika. Jest Idziemy w jego kierunku.
- Gdzie Carter? – Pytam.
  Odpowiada mi Gemmy.
- Wyszedł na zewnątrz.
   Wychodzę z klubu. Widzę sylwetkę mojego chłopaka. Rozmawia przez telefon.
- Dobrze Alyson. Wrócę jak najszybciej. Dziś? To niemożliwe. Nie ma żadnego samolotu do Londynu o tej porze.
  No jasne. Alyson. A miałam nadzieję, że będzie dobrze. Ona nigdy się nie odczepi, a on jak głupi lata za nią, tak jakby to Al była jego dziewczyną.
  Odruchowo podchodzę, wyrywam mu komórkę i przerywam połączenie.
- Co to miało być?! Tym razem nie będziesz się tłumaczył. Wracaj do niej. Mam już tego dość. Miało być lepiej. Obiecałeś. Z nami koniec.- Syczę.
  Patrzę na niego z obrzydzeniem. Jestem wkurzona. Wracam do klubu. Przy stoliku zastaję tylko Jorge.
- Gdzie wszyscy? – Pytam.
  Chłopak wskazuje na scenę. Lodovica chłopaki przygotowują się do występu. A więc jednak. Zaciskam kciuki. Dziewczyna zaczyna śpiewać bardzo dobrze znaną mi piosenkę ,, Perdi La Apuesta”.
- Coś się stało? Gdzie Carter?- Zagaduje.
  Ma zatroskaną twarz. Martwi się. Postanawiam otworzyć się przed nim i opowiadam o wszystkim. Słucha mnie cały czas, ani na chwilę nie patrząc w inna stronę i nie zadając pytań.
- Co za idiota. Grać na dwa fronty. Trzeba być totalnym frajerem, żeby zrobić takie coś.
  Próbuję się uśmiechnąć, ale wychodzi z tego grymas. Frajer, idiota, dupek to go idealnie opisuje. Dobrze, że skończyłam szkołę. Przynajmniej nie będę widywać jego i tej dziewczyny.
  Nagle cała sala klaszcze w rytm muzyki. Czarnowłosa dosłownie zawładnęła publicznością.
Śpiewa kolejną piosenkę, a Ethan przygląda jej się z uwielbieniem. Wiedziałam, że mu się spodoba. Lodo jest bardzo utalentowana. Przyłączam się do klaszczącego tłumu.
- Jorge chodź. – Ciągnę go za rękę.
  Stajemy pod sceną.
- Teraz chciałabym by moja przyjaciółka zaśpiewała razem ze mną. Kath? – Dziewczyna podaje mi rękę i daje mikrofon. Zespół gra melodię ,, Counting Stars ‘’
  



Lately I've been, I've been losing sleep              
Dreaming about the things that we could be
But baby I've been, I've been prayin' hard
Said no more counting dollars
We'll be counting stars
Yeah, we'll be counting stars

I see this life
Like a swinging vine
Swing my heart across the line
In my face is flashing signs
Seek it out and ya shall find
Old but I'm not that old
Young but I'm not that bold
And I don't think the world is sold
I'm just doing what we're told

I feel something so right
Doing the wrong thing
I feel something so wrong
Doing the right thing
I couldn't lie, couldn't lie, couldn't lie
Everything that kills me makes me feel alive

Lately I've been, I've been losing sleep
Dreaming about the things that we could be
But baby I've been, I've been prayin' hard
Said no more counting dollars
We'll be counting stars
Lately I've been, I've been losing sleep
Dreaming about the things that we could be
But baby I've been, I've been prayin' hard
Said no more counting dollars
We'll be, we'll be counting stars

I feel the love
And I feel it burn
Down this river every turn
Hope is a four letter word
Make that money
Watch it burn
Old but I'm not that old
Young but I'm not that bold
And I don't think the world is sold
I'm just doing what we're told

And I feel something so wrong
Doing the right thing
I couldn't lie, couldn't lie, couldn't lie
Everything that downs me makes me wanna fly

Lately I've been, I've been losing sleep
Dreaming about the things that we could be
But baby I've been, I've been prayin' hard
Said no more counting dollars
We'll be counting stars
Lately I've been, I've been losing sleep
Dreaming about the things that we could be
But baby I've been, I've been prayin' hard
Said no more counting dollars
We'll be, we'll be counting stars

Take that money
Watch it burn
Sink in the river
The lessons I've learned
Take that money
Watch it burn
Sink in the river
The lessons I've learned
Take that money
Watch it burn
Sink in the river
The lessons I've learned
Take that money
Watch it burn
Sink in the river
The lessons I've learned

Everything that kills me makes me feel alive

Lately I've been, I've been losing sleep
Dreaming about the things that we could be
But baby I've been, I've been prayin' hard
Said no more counting dollars
We'll be counting stars
Lately I've been, I've been losing sleep
Dreaming about the things that we could be
But baby I've been, I've been prayin' hard
Said no more counting dollars
We'll be, we'll be counting stars

Take that money
Watch it burn
Sink in the river
The lessons I've learned
Take that money
Watch it burn
Sink in the river
The lessons I've learned
Take that money
Watch it burn
Sink in the river
The lessons I've learned
Take that money
Watch it burn
Sink in the river
The lessons I've learned

   Kończymy piosenkę. Uśmiechamy się jak wariatki. Przytulamy się. Schodzimy ze sceny.
- Dziękuję – Mówię do przyjaciółki.
  Puszcza do mnie oczko. Dochodzą do nas chłopaki.
- Dziewczyny wymiatałyście! A szczególnie ty Lodo. To jak zyskałaś uznanie publiczności było niesamowite. – Podsumowuję Ehtan.
  Lodowica rumieni się. Jestem pewna, że będą parą. Pasują do siebie.

Rozdział 5



- Co tu robisz ?- pytam. Nie odpowiada, bo podchodzi Lodovica i Jorge.
- Lodo, to jest właśnie Carter. Carter, to moja najwspanialsza przyjaciółka Lodovica, a tamten chłopak to Jorge. - przedstawiam ich sobie. - To może usiądziemy ?
Siadamy do stolika. Zapada cisza. Pierwszy odzywa się Jorge.
 - Kath, może opowiesz mi coś o sobie ? Bo nic o tobie nie wiem.
 - Hmmm. Jasne. Urodziłam się w Rzymie. Lodovicę znam od urodzenia. Jest dla mnie jak starsza siostra. Gdy przeprowadzałam się do Barcelony, rodzina Lodo przeniosła się tam razem z nami, bo wiedzieli, że nie mogą nas rozdzielić. W obu tych miastach mam domy. Barcelona i Rzym są bardzo bliskie mojemu sercu. Przeżyłam tam wiele wspaniałych lat. Po przeniesieniu się do Buenos Aires poznałyśmy Candelarię i Albę. Kilka lat temu zaczęłam szkołę średnią w Londynie. Po wakacjach zaczynam ostatni rok. W Londynie mieszka również moja babcia. Podczas tych wakacji zamierzam jeszcze odwiedzić Rzym i Barcelonę, a tam...
 - Nas też zamierzałaś odwiedzić Kath, czy ominąć szerokim łukiem ? - słyszę z tyłu bardzo dobrze znany mi głos. Odwracam się.
 - Ethan ? - nie mogę uwierzyć własnym oczom. - Co ty tutaj robisz ? - podbiegam do przyjaciela.
 - Nie tylko Ethan tutaj jest ślicznotko. - patrzę za plecy chłopaka.
Nie wieżę. Ja chyba śnię. Cały zespół. Ethan, Remmy,Damien no i Axel.
 - Nie wieżę ! Chłopaki ! Co wy tutaj robicie ? Kiedy przylecieliście ?
 - Nie wszystko na raz Kath. - śmieje się Damien, któremu jak zwykle, blond grzywka z czarnymi pasemkami opada na czoło.
 Wszyscy wyglądają tak jak ich zapamiętałam.
Ethan i Damien, czyli ,, bliźnięta jing i jang ", całkowite przeciwieństwa, które idealnie ze sobą współgrają. Ethan ma czarne włosy z blond pasemkami, a Damien blond z czarnymi pasemkami. Z ubraniami jest podobnie jak z włosami. Gdy jeden ma białą kurtkę, drugi ma czarną, i tak w kółko, ale ich twarze i sylwetki są identyczne. Ten sam nos, te same czerwone usta, te same zielone oczy, które okalają czarne rzęsy. W zespole, Ethan gra na basie, a Damien na perkusji.
 Remmy z pięknymi brązowymi lokami, sięgającymi do szyi i tymi wielkimi, niebieskimi oczami wygląda po prostu słodko. Na co dzień woli koszule, niż skórzane kurtki, które ubiera tylko na potrzeby zespołu. Zawsze uśmiechnięty i troskliwy o swoją dziewczynę Elen. Gra na keyboardzie.
 No i Axel. Najtrudniejszy charakter. Tylko mi się udało tak naprawdę go poznać. Mamy za sobą długą wspólną historię, z nie za bardzo szczęśliwym zakończeniem. Grzywka czarna jak noc, opada mu na lewe oko. Niebieskie niczym szafir oczy spoglądają na mnie z troską, miłością i nienawiścią jednocześnie. W prawym kąciku dolnej wargi ma srebrnego kolczyka. Pełne, czerwone wargi, unoszą się w delikatnym półuśmiechu. Przez obcisłą, czarną koszulkę, widzę zarys pięknie wyrzeźbionego torsu. Na bluzkę ma założoną czarną skórzaną kurtkę. No i oczywiście do kompletu czarne spodnie i czarne glany.
 - Cześć aniołku.- mówi tak cicho, że ledwo go słyszę.
Tylko on tak do mnie mówił. Nagle, po prostu zapominam o przyjaciółce, Jorge, zespole, nawet moim chłopaku. Podbiegam do niego ze łzami w oczach i wtulam się w jego koszulkę. Wszystkie wspomnienia wracają. Pierwsze spotkanie, chwile spędzone razem. Tylko Lodovica wie o co chodzi. Do niej miałam i mam największe zaufanie.
 Czuję, że tusz spływa mi po twarzy. Dalej przytulam Axela, a jego ramiona wtulają mnie jego tors. Jestem przy nim taka malutka. Przewyższa mnie o półtorej głowy.
 Nie wiem ile czasu tak stoimy. Może kilka minut, a może kilka godzin. Kto wie. Przy Axelu nie liczę czasu. Czuję na ramieniu delikatną dłoń przyjaciółki.
 - Chodź. Wyjdziemy stąd na chwilę. Musisz ochłonąć. - szepcze mi do ucha Lodovica.
Kiwam głową, powoli odrywając się od chłopaka. Ostatni raz patrzę w smutne oczy Axela i idę za czarnowłosą w stronę łazienki.

Rozdział 4



      - To wygląda naprawdę wspaniale ! - dotykam z westchnieniem moich włosów. - Dziękuję pani Comello.
 - Nie ma za co Kathrine. Ślicznie w nich wyglądasz. No to śmigajcie dziewczyny. Pewnie Candelara i Alba już na was czekają.
Lodovica ciągnie mnie za rękę.
 - W takim razie idziemy. Grazie mamo !
Schodzimy do garażu i wsiadamy do czerwonego mercedesa. Jedziemy ulicą, słuchając muzyki. Podjeżdżamy pod bajecznie oświetlony klub ,, Fantastic". Przed lokalem dostrzegamy przyjaciółki. Podchodzimy do nich.
 - Czego nie jesteście w środku. - pyta Lodovica.
Alba wzdycha i odpowiada.
 - Dostałyśmy telefon. Musimy już lecieć.
 - Myślałam, że spędzimy trochę czasu razem. Tak dawno się nie widziałyśmy. - mówię.
 - My też, ale co poradzić. Wrócimy pewnie w drugiej połowie wakacji. Do zobaczenia. - Candelaria przytula mnie.
Żegnamy się, a potem wchodzimy do środka. Błądzimy po sali, szukając stolika.
 - Kath, Lodo! Tutaj! - odwracamy się. Jorge siedzi na skórzanej sofie niedaleko sceny. Idziemy w jego stronę. Siadamy.
 - A gdzie Cande i Alba ?
Lodovica odpowiada mu. Patrzę na Jorge.
 - Idę po coś do picia. Chcesz coś ?
Dopiero po chwili dociera do mnie pytanie dziewczyny.
 - Tak. Wszystko jedno co.
Odchodzi w stronę barku. Rozglądam się po klubie. Mnóstwo ludzi. Na scenie pustka. Chyba na razie nikt nie ma odwagi na nią wyjść i zaśpiewać.Jorge podąża za moim wzrokiem.
 - Chcesz zaśpiewać ? - pyta.
Kręcę głową. O nie, nie wyjdę na scenę. Chyba nie zauważył mojego protestu, bo ciągnie mnie w stronę sceny. Podaje mi mikrofon i wypycha na scenę. Słyszę znajomą muzykę. Jedna z moich ulubionych piosenek, które napisałam z Lodovicą po hiszpańsku. Skąd ona się tu wzięła ? Po chwili mam odpowiedź. Przyjaciółka stoi z Jorge przy koło DJ'a.
                        
                                                     Ese sentimiento
                                                     Sensación llena de emoción
                                                     Siento la alegria que me provoca esta canción
                                                     Oye mi corazón como se acelera
                                                     Cuando el publico espera
                                                     No!
                                                     Nada me va a parar!
                                                    Que suba el telón chicas comienza la función!

                                                    Las luces
                                                    Los flashes
                                                    La musica sera la clave...
                                                   Applausos
                                                   En un momento
                                                   Nuestra voz va a tocar el cielo!

                                                   Va-a-a-a a empezar la fiesta
                                                   A-a alcancemos las estrellas!
                                                   Va-a-a-a a empezar la fiesta
                                                   A-a alcancemos las estrellas!

                                                  Peinarse y maquillarse
                                                  Los nervios a flor de piel
                                                  Es en el escenario
                                                  Donde mi sueńos veo nacer...
                                                  Oye mi corazón como se acelera
                                                  Cuando el publico espera
                                                  No!
                                                  Nada me va a parar!
                                                  Que suba el telón chicas comienza la función!

                                                  Las luces
                                                  Los flashes
                                                  La musica sera la clave...
                                                 Applausos
                                                 En un momento
                                                 Nuestra voz va a tocar el cielo!

                                                 Va-a-a-a a empezar la fiesta
                                                 A-a alcancemos las estrellas!
                                                 Va-a-a-a a empezar la fiesta
                                                 A-a alcancemos las estrellas!
                                                V-a-a-a-a
                                                A-a-a...
                                                Va empezar la fiesta
                                                A-a-a-a!
                                                A-a alcancemos las estrellas!

                                               Yo quiero tocar...
                                               Yo quiero ganar...
                                               Cada corazón que me llegue a escuchar
                                               Nuestro sueńos hacerlos realidad
                                               La cima alcanzar
                                               Preparenze el show va empezar

                                               Las luces
                                               La musica sera la clave...
                                              Applausos

                                              Va-a-a-a a empezar la fiesta
                                              A-a alcancemos las estrellas!
                                              Va-a-a-a a empezar la fiesta
                                              A-a alcancemos las estrellas!


 
W sali rozbrzmiewają oklaski. Patrzę na przyjaciół. Są zachwyceni. Schodzę ze sceny.
 - To było niesamowite ! - Lodo przytula mnie. Odwzajemniam uścisk.
 - Tak, to było wspaniałe skarbie. - słyszę za plecami znajomy głos. Odwracam się i podbiegam do niego.
Całuję go.
 - Cześć Carter. - mruczę.

Rozdział 3



   - Gdzie ona jest ? - Lodovica przeszukuje półki.
Siedzę na fotelu i patrzę na zakłopotaną przyjaciółkę.
 - Lodo, nie musisz szukać tej sukienki. Mogę pojechać do domu i coś sobie znaleźć.
Kręci głową przecząco.
 - I tak miałam ci ją oddać. Nie pasuje mi.
Jesteśmy same w pokoju Lodovici. Candelaria i Alba pojechały do siebie, żeby się przygotować na imprezę.
 - Co jest w tej sukience nie tak ? - pytam.
 - Jest na mnie za mała. A tak w ogóle to na tobie lepiej by leżała, bo jesteś ode mnie chudsza, niższa i ładniejsza.
Spoglądam w lustro. Wycieniowane, w kolorze jasnego brązu włosy sięgają mi do połowy pleców, grzywka na bok, duże oczy w kolorze czekolady ( jak mawia Lodovica ) okala wachlarz czarnych, grubych rzęs, ciemne brwi są idealnie wyrównane. Cande i Lodo przewyższają mnie o głowę, natomiast Alba o pół głowy. Moje ciało jest dla mnie wspaniałe. Drobne, ale za to kobiece.
 - Znalazłam ! - krzyczy czarnowłosa.
Podaje mi czarną sukienkę, wykonaną z delikatnego, cienkiego materiału. Sukienka sięga mi przed kolano. Delikatny dekolt, kołnierzyk ozdobiony małymi diamencikami.
 Lodovica rzuca mi buty. Czarne koturny. Przebieram się.
 - Jak wyglądam ? - pytam.
 - Olśniewająco !
Przyjaciółka szuka czegoś dla siebie, a ja w tym czasie maluję paznokcie na ciemny fiolet, podkreślam oczy kredką i rozczesuję włosy.
 - Wyglądasz bosko. - komentuje dziewczyna. Spoglądam w jej kierunku. Czarna, świecąca tunika na ramiączka, sięga jej do połowy ud. Do tego srebrne leginsy i białe baletki. Ciemne, długie włosy związała w kok, a usta pomalowała czerwoną pomadką.
 - Wow, Lodo. Prezentujesz się cudownie. - mówię i podbiegam do przyjaciółki.
 - Kath, mamy jeszcze sporo czasu. Może chcesz przejrzeć moje nowe piosenki ?
 - Jasne !
Podaje mi kartkę.
                               Un altro sogno infranto che non dà speranza, ma
                                Io non mi arrendo, non mi arrendo

                               Anche se il mondo va così
                               Il mondo mio continua e non mi arrendo
                               Non avrà fine ora quel che c'è intorno a me
                               Perché io vivo come se tutto è possibile

                               Io viaggerò nell'universo
                               E rivivrò attraverso i sogni miei, i sogni miei
                               Perché io viaggerò nell'universo
                               Ritroverò quello che ho perso
                              Giuro che lo farò

                              Se la mia vita fosse un film,
                              Lo guarderei soltanto per capire, capire
                             Gli errori che si fanno
                             Se ci sei dentro non li puoi sentire, sentire
                             Tornerei indietro, ora un modo troverò
                             Cancellerò tutto quanto per ricominciare

                             Io viaggerò nell'universo
                             E rivivrò attraverso i sogni miei, i sogni miei
                             Perché io viaggerò nell'universo
                            Ritroverò quello che perso
                            Giuro che lo farò

                            Non avrà fine ora quel che c'è intorno a me
                            Perché io vivo come se tutto è possibile

                            Io viaggerò nell'universo
                            E rivivrò attraverso i sogni miei, i sogni miei
                            Perché io viaggerò nell'universo
                            Ritroverò quello che perso                             

                            Giuro che lo farò

 Wspaniała. Moja przyjaciółka zawsze miała zdolność do pisania pięknych piosenek.
Czuję jej wzrok na sobie.
 - Ta piosenka jest świetna. Co się mi tak przyglądasz ?
 - Ładnie byś wyglądała, jakbyś miała ombre. Taki blond dodał by ci tylko uroku. Idziemy do mojej mamy ?
Zastanawiam się. W sumie to na serio ładnie bym wyglądała.
 - Idziemy. - śmieję się do niej.
Łapie mnie za ramię i wychodzimy z pokoju.

Rozdział 2





Jedziemy do mojego domu. Nagle dzwoni mój telefon.
 - Halo ? - mówię.
 - Hej Kath ! To ja, Lodovica. - słyszę głos w słuchawce.
 - Lodovica ?! Co u ciebie ?
 - To teraz najmniej istotne. Wróciłaś już ? - pyta.
Zaniemówiłam. Co ona kombinuje ?
 - W Buenos Aires. Czemu pytasz ?
W słuchawce zapada cisza. Mam zamiar się odezwać, gdy słyszę głos przyjaciółki.
 - Wpadniesz do naszego ulubionego parku ?
 - Nie jestem sama. Jest ze mną Carter. - mówię. Dużo razy opowiadałam przez telefon dziewczynom o nim, lecz nie miały okazji go poznać.
 - Oh. No cóż, będzie musiał znaleźć sobie zajęcie, bo dziś cę porywamy. Do zobaczenia. Przyjdź o piętnastej pod fontannę.
Rozłącza się. Opowiadam Carterowi co mówiła Lodovica.
 - Spędź trochę czasu z przyjaciółkami. Ja podrzucę twoje rzeczy do domu i pojadę się rozpakować, a później coś wymyślę.
 - Dobrze.- zbliżam swoją twarz do jego twarzy.
 - Będę tęsknił. - całuje mnie.
Jak ja go kocham. Podjeżdżamy pod park. Żegnam się z Carterem i wychodzę z taksówki. Świeże powietrze owiewa mi twarz. Tęskniłam za tym słońcem, delikatnym powietrzem i tym miastem. Ale jeszcze bardziej tęsknię za Barceloną. Moje alter-ego wymierza mi siarczysty policzek. Nie mogę myśleć o tamtych czasach. Tamtych wakacjach i tamtym chłopaku.
  Robi mi się gorąco w mojej koszuli w czarno-czerwoną kratę, więc zdejmuję ją. W białym podkoszulku czuję się o wiele lepiej. Jakie to szczęście, że na lotnisku zdążyłam związać włosy w kok i założyć moją kochaną bandamkę. Koszulę przewiązuję w pasie. Mam jeszcze trochę czasu do spotkania z dziewczynami. Postanawiam przejść się po parku.
  Przechodzę obok drzew, pomiędzy którymi, kiedyś spacerowałam z Lodovicą, Candelarią i Albą. Tyle chwil w jednym miejscu. Jestem niedaleko fontanny. Zauważam na krawędzi fontanny niebieską kartkę. Czytam.

                                           ,, POPATRZ W  PRAWO."

   Patrzę w wskazanym kierunku. Moja twarz się rozpromienia. Moje przyjaciółki stoją z kolorowymi balonami i wielkim napisem ,, Witaj w domu, Kathrine ! . Podbiegam do nich i przytulam każdą z osobna.
 - Kochane moje wariatki! - krzyczę ze śmiechem.
 - Ostatnio cię widziałyśmy w tamtym roku, więc postanowiłyśmy cię przywitać. - mówi Alba.
 - Musimy się szykować na imprezę. - oznajmiła Candelaria patrząc na zegarek.
Rude, kręcone włosy ze złotymi przebłyskami opadają długimi kaskadami na plecy, a piegi na policzkach są wyraziste.
 - Najpierw muszę odebrać słuchawki, które zostawiłam u przyjaciela na motocrosie. - wzdycha Alba poprawiając czarną burzę loków.
 - No to idziemy. Nie ma czasu do stracenia. - uśmiecham się.
Idziemy przez park, rozmawiając o tym się zdarzyło, gdy mnie nie było. Obiecuję im podczas rozmowy, że jutro poznają Cartera. Po chwili słyszę ryk motorów. Alba wskazuje gdzie mamy iść. Otwiera przejście.
Wchodzimy. Podchodzę bliżej barierki by móc obejrzeć trening. Oglądam, ale nie widzę za dobrze.Wspinam się na pierwszy szczebel ogrodzenia, drugi. Wychylam się. Niestety za bardzo, bo już po chwili znajduję się na torze. Jestem zbyt sparaliżowana strachem, by się ruszyć. Jeden z zawodników zeskakuje z motocykla i przyciska mnie do ziemi. Maszyny przeskakują nad nami. Podnoszę się. Mój wybawiciel zdejmuje kask.
 - Kathrine ? Co ty tutaj robisz ?- Jorge patrzy na mnie ze zdumieniem. Nie mogę wydobyć słowa.
 - Prze... Przepraszam. Za bardzo wychyliłam się za barierkę. Przyszłam z przyjaciółkami. Alba chce odebrać słuchawki od znajomego.
Marszczy brwi.
 - Alba ? Alba Navarro ? - pyta.
Przytakuję.
 - Znasz ją ?
Uśmiecha się szeroko.
 - Przyszła do mnie odebrać słuchawki.
Zamieram. Jorge to przyjaciel Alby ? Chłopak wstaje z piachu i pomaga mi się podnieść. Zabiera motocykl i wychodzimy ramię w ramię z toru. Od razu podbiegają do nas wystraszone dziewczyny.
 - Nic ci nie jest ? – pyta Lodovica.
Kręcę głową.
 - Widzę, że już się poznaliście.- mówi Alba.
 -  Jakieś, kilka godzin temu.- odpowiada Jorge i puszcza do mnie oczko. Rumienię się.
 - Zaraz przyniosę twoje słuchawki. – dodaje chłopak i rusza do namiotu.
Zostajemy same.
 - Czego nie powiedziałaś, że go znasz? – pyta z wyrzutem Candelaria.
Wywracam oczami.
- Cande, poznałam z pięćdziesięciu chłopaków w Anglii no i jego na lotnisku. Mam ci się ze wszystkiego spowiadać ? Kogo poznałam, z kim się spotykałam, co jadłam? Zresztą Carter też nic nie wie.
 - Nie powiedziałaś własnemu chłopakowi ? – wtrąca się Lodovica.
 - Nie widzę powodu dla którego miałabym mu powiedzieć.
Milkniemy, b nadchodzi Jorge.
 - Następnym razem pamiętaj, gdzie zostawiasz rzeczy Alba. A może pójdziemy do klubu karaoke ?
 - Właśnie się tam wybieramy, tylko nie wiem jak długo zostanę tam z Albą, bo wyjeżdżamy do Paryża, więc gdy dostaniemy telefon to musimy lecieć.- wyznaje Candelaria.
 - No to widzimy się na miejscu.
Żegnamy się i wychodzimy. Za kilka godzin znowu go spotkam, ale czy to będzie fair wobec Cartera?
        

Rozdział 1




  

  Jestem na lotnisku w Buenos Aires. Wróciłam z Anglii, gdzie się uczyłam. Teraz wracam do normalności.  Do przyjaciółek, domu. Ale nie sama. Wracam z Carterem. Moim zbuntowanym księciem. Nazwałam go  tak, bo szybko robi się zazdrosny i czasami zachowuje się jak arogancka gwiazda rocka. Mimo to, bardzo  go kocham. A tak na marginesie nazywam się Kathrine Di Pietro. 
 - Pójdę odebrać bagaże. - mówi Carter, przytulając mnie do siebie.
 - Dobrze. Ja pójdę po coś do picia i możemy wracać. - łapię go za szyję. Delikatny pocałunek.
 - Zaraz będę z powrotem. - mruczy.
 Patrzę w jego oczy.
 -Obiecujesz ?
 -Obiecuję.
 Puszczam jego szyję. Jeszcze chwilę patrzę się w punkt gdzie zniknął. Na lotnisku jest wielki tłum. W końcu  to pierwszy dzień wakacji. Przeciskam się pomiędzy ludźmi. Widzę stoisko. Podbiegam bliżej i staję w  kolejce. Gdy nadchodzi moja kolej mówię :
 - Dwa soki pomarańczowe.
 Daje kasjerce odpowiedni banknot. Odchodzę. Idę przed siebie. Myślami jestem gdzieś indziej, a  mianowicie na planecie ,, Carter ".
 Te jego czarne włosy, opadające na czoło, zmysłowe usta, przenikające spojrzenie, szerokie i dobrze  zbudowane raniona. Nagle wpadam na kogoś. Jeden z dwóch soków rozlewa się na nieszczęśnika. 
 - Bardzo przepraszam ! Zamyśliłam się. - zerkam na moją ofiar. Wyższy ode mnie o pół głowy chłopak, z  brązowymi włosami i cudownymi piwnymi oczami. Zamieram. Serce zaczyna mi szybciej bić.
 Uśmiecha się do mnie.
 - Nic się nie stało. To tylko kilka większych plam. - wyjmuję z torebki chusteczki i podaje mu je.
 Patrzę na jego zgrabne ruchy, gdy wyciera koszulę. Odgarniam pasmo kasztanowych włosów z czoła.
 - Naprawdę przepraszam. Chodzę z głową w chmurach. - tłumaczę się.
 On tylko się uśmiecha. Gdy kończy, patrzy na mnie. Uśmiech nie znika z jego anielskiej twarzy.
 - Nie przepraszaj już. Mały wypadek. To wszystko.
 - Na pewno ? - upewniam się.
 Kiwa głową. Nie mogę oderwać wzroku od jego cudownych oczu. Żadne z nas się nie odzywa. Czuję się  jakby czas stanął w miejscu.
 - Masz piękne oczy. - mówi.
 Odbiera mi mowę.
 - Jestem Jorge. Nie przedstawiłem się wcześniej.
 - Kathrine. Przepraszam, ale muszę już iść. Ktoś na mnie czeka. - uśmiecham się do niego ostatni raz i  odchodzę.
 Przebijam się przez tłum w stronę wyjścia, ciągle oszołomiona tym wyznaniem ,, Masz piękne oczy ". Przed  głównymi drzwiami widzę Cartera. Jego twarz rozjaśnia się na mój widok. Podbiegam do niego. Przytulam  go. Jego ramiona, jakby stworzone tylko dla mnie.
 - Bardzo cię kocham Kathrine. - szepcze.
 - Ja ciebie też Carter. - całuję go w tak jakby, ten pocałunek miał potwierdzić to co mówię.
 Jestem ogromną szczęściarą że mam Cartera. Mojego zbuntowanego księcia. Ale nie mogę zapomnieć co  powiedział Jorge.